News

Czasnarower.pl na Bike Maratonie w Jeleniej Górze 2011

24.07.2011, godz.09:38 autor: Tomek

Mamy już za sobą 7 edycję tegorocznego cyklu Bike Maraton. Pogoda tym razem nie była łaskawa, ponieważ kilkudniowe opady deszczu sprawiły, że górzysta trasa spływała błotem. Organizatorzy ocenili stopień trudności trasy na 6. Biorąc pod uwagę warunki, jakie panowały w tym tygodniu w Rudawach Janowickich można chyba jeszcze doliczyć z pół punktu. Całe szczęście w dniu wyścigu się rozpogodziło i mieliśmy do czynienia jedynie ze strumykami płynącymi górskimi ścieżkami zamiast rwących rzek.

Dla zawodników nie mających zbytniego zaufania do swoich umiejętności przygotowany był dystans MINI o mniejszym stopniu trudności i zdecydowanie mniejszych przewyższeniach. Niestety nawet na najkrótszym dystansie trzeba było mieć pewną odporność na wilgoć, gdyż po zjechaniu z drogi asfaltowej głębokie kałuże były prawie wszędzie. Na pozostałych dystansach kulminacyjnym punktem był wjazd na masyw górski Łopata. Zaczynał się od dość stromego, szerokiego asfaltu, który wraz z wysokością robił się coraz bardziej dziurawy, aż w końcu zmienił się w wąską szutrówkę o nachyleniu ok. 20%. To wystarczyło, żeby większość 2 sektora wprowadzała rowery na piechotę. Od połowy trasy podjazdy sprawiały coraz mniej problemów, za to pojawiały się coraz bardziej karkołomne zjazdy, m.in. w okolicach Żużlowej Doliny i Zamku Bolczów. Kamieniste ścieżki powodowały, że trudno było wyszukać optymalną trasę przejazdu tym bardziej, jeśli próbowało się minąć innego zawodnika lub samemu padało się "ofiarą" walki o pozycję innych zawodników. Przykładowo Michał próbując oniknąć kolizji na kamienistym zjeździe "postanowił" wskoczyć z rowerem na nieduże drzewko łamiąc je przy okazji. Co gorsza, okazało się, że na najtrudniejszych zjazdach pojawiły się wartkie potoki. Po dojechaniu na metę dystansu MEGA okazało się, że wszystko, co widziałem na wyścigu to było nic w porównaniu z warunkami na łączniku między pętlą MEGA, a początkiem drugiej pętli GIGA. Na szczęście zmieniono trochę końcówkę trasę w porównaniu z zeszłoroczną edycją. Zamiast brnąć w gliniastym błocie, dojeżdżało się szutrowymi i trawiastymi ścieżkami do końcowego odcinka po asfalcie.

Zawodnicy naszego teamu z różnym szczęściem radzili sobie na trasie maratonu. Ja byłem bardzo niezadowolony, że od 15 km. miałem bagno w butach, czego nie lubię. Michał brylował na zjazdach. Nie dał szans nawet bogu ducha winnemu małemu drzewku rosnącego gdzieś na Rudawskim górskim zboczu. Paweł rozkręcał się na podjazdach, natomiast Olimpia przejechała solidnym, równym tempem cały dystans, przeżyła kamieniste zjazdy i ostatecznie wywalczyła 7 miejsce w kategorii. Cała 4-osobowa drużyna zmieściła się w 2 setce w klasyfikacji OPEN na dystansie MEGA.

  • Tomasz Ptak 3:21:07; Open - 125; M3 – 28;
  • Michał Wojtyło 03:25:10; open – 138; M2 – 51;
  • Paweł Twardy 3:34:52; open – 170; M2 – 61;
  • Olimpia Łabuz 3:41:24; open – 197; K2 - 7

Szczególne gratulacje dla naszej byłej zawodniczki - Michaliny Ziółkowskiej, będącej nadal "dobrym duchem" naszego teamu za niespodziewane wywalczenie Vice Mistrzostwa Polski w Maratonie

 

Partnerzy

Centrum Rowerowe

Sponsorzy

Miejsce dla sponsorów